Jak ochronić krajobraz przed chaosem? Rozmowa z prof. Mariuszem Kistowskim

Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew – krajobraz to nie tylko widok, który podziwiamy podczas spaceru czy wakacyjnego wyjazdu tak, jak w piosence Czerwonych Gitar. Wpływa na nasze samopoczucie, sposób funkcjonowania i jakość życia, a jego przekształcenia często pozostają z nami na dziesięciolecia. Jak zmienia się krajobraz naszego regionu i co sprawia, że jedne miejsca zachowują swój charakter, a inne tracą swoją wyjątkowość? O znaczeniu krajobrazu dla codziennego życia, lokalnej tożsamości oraz o tym, jak mądrze łączyć rozwój z troską o przestrzeń Pomorza, rozmawiamy z dr. hab. Mariuszem Kistowskim, prof. UG, geografem i ekspertem w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, ochrony krajobrazu i planowania przestrzennego.

 

Szymon Gronowski: – Moim gościem jest dziś dr hab. Mariusz Kistowski, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, kierownik Zakładu Badań Krajobrazu i Kształtowania Środowiska w Instytucie Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Gospodarki Przestrzennej UG, ekspert w zakresie zrównoważonego rozwoju, ochrony krajobrazu i planowania przestrzennego. Panie Profesorze, zajmuje się Pan problematyką zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska i krajobrazu od blisko 40 lat. Jak w tym czasie zmieniło się w Polsce podejście do krajobrazu i jego znaczenia w procesach rozwoju?

dr hab. Mariusz Kistowski, prof. UG: – Okres mojej aktywności zawodowej objął jeszcze czasy tzw. realnego socjalizmu, potocznie nazywanego komuną. Ustrój ten miał oczywiście wpływ na podejście do krajobrazu i jego ochrony. Możliwości ochrony krajobrazu były wówczas, przynajmniej w teorii, znacznie bardziej ograniczone niż obecnie.

Pierwsze działania w tym obszarze podejmowałem już pod koniec lat 70., ale przede wszystkim w latach 80., podczas studiów i tuż po nich. Entuzjazm i spontaniczność inicjatyw związanych z ochroną środowiska i krajobrazu były wówczas ogromne – niekiedy, jak mi się wydaje, znacznie większe niż obecnie. Dobrym przykładem jest działalność Polskiego Klubu Ekologicznego, który w latach 80. i na początku lat 90. był prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną organizacją pozarządową zajmującą się ochroną środowiska, w tym także krajobrazu. Był to okres działań mniej sformalizowanych, za to bardzo spontanicznych i entuzjastycznych.

Nie oznacza to, że było łatwo. Problemów związanych z krajobrazem było wiele, choć – jak jeszcze zapewne wspomnę – prawdopodobnie mniej niż obecnie. Później rozpoczęła się transformacja społeczna, gospodarcza i ustrojowa: przełom lat 80. i 90. oraz właściwie całe lata 90. Społeczeństwo zaczęło nadrabiać materialne zaległości z poprzedniego ustroju, a dominującą rolę zaczęła odgrywać konsumpcja. Dotyczyła ona różnych sfer, w tym także „konsumpcji przestrzeni”, czyli przede wszystkim krajobrazu.

W pierwszej kolejności zaczęto rozwiązywać najpoważniejsze problemy ochrony środowiska. Polska była krajem bardzo zanieczyszczonym, również wizualnie, w sensie krajobrazowym. Entuzjazm społeczny nadal się utrzymywał, ale podczas transformacji popełniono wiele błędów, których konsekwencje do dziś widzimy w jakości krajobrazu.

Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest sposób postępowania z dawnymi Państwowymi Gospodarstwami Rolnymi. Obejmowały one ogromną powierzchnię kraju – blisko jedną trzecią – i zostały praktycznie w całości sprywatyzowane. Można było wcześniej zinwentaryzować niewielką część terenów o najwyższych walorach krajobrazowych i pozostawić je w rękach państwa, nadal prowadząc tam gospodarkę rolną, ale w sposób zrównoważony, pozwalający utrzymać harmonię krajobrazu pod względem wizualnym, strukturalnym i funkcjonalnym. Tak się nie stało i obecnie ponosimy tego konsekwencje, między innymi w postaci nadmiernej zabudowy.

Kolejnym wyzwaniem były zmiany przepisów dotyczących planowania przestrzennego. Nie bez powodu mówi się, że planowanie i gospodarka przestrzenna należą do najważniejszych instrumentów ochrony środowiska i krajobrazu. Po 1990 roku zrezygnowano z opracowywania planów zagospodarowania przestrzennego dla tzw. obszarów funkcjonalnych. Planowanie powiązano wyłącznie z jednostkami administracyjnymi, przez co nie można było przygotowywać wspólnych planów dla części kilku jednostek o zbliżonych funkcjach.

Dotyczyło to między innymi parków krajobrazowych, które wcześniej posiadały takie plany. Nadmorski Park Krajobrazowy miał plan przygotowany w latach 80. pod kierunkiem doktora Walickiego, znanego architekta i urbanisty. Trójmiejski Park Krajobrazowy również już wtedy istniał i jest jednym z najstarszych w Polsce. Plany były oczywiście dokumentami papierowymi, ale czasem dawały większe możliwości działania niż te, które mamy dzisiaj.

Cały wywiad można przeczytać tutaj.

Pokaż rejestr zmian

Data publikacji: piątek, 28. Sierpień 2026 - 18:53; osoba wprowadzająca: Aleksandra Cicharska Ostatnia zmiana: piątek, 28. Sierpień 2026 - 18:59; osoba wprowadzająca: Aleksandra Cicharska